Żywkowo, bociania wioska na końcu świata

Żywkowo. Warmia i Mazury. Koniec świata, a telefon przechodzi na rosyjską sieć komórkową. Pustkowie. Kilka godzin podróży po dzikich drogach. Przestrzeń. Obłędnie piękne niebo. Zimno. Słonecznie. Zielono coraz bardziej. Dobre towarzystwo. I klekot bocianów. Reset. Kompletny. Celebrowanie życia. Slow life. Wolność. I kolejny pierwszy raz. Dużo nie trzeba… Dzielę się tym spokojem w serduchu i energią 💙😊 PS. Kocham bociany i wróble 🥰 Czytaj dalej Żywkowo, bociania wioska na końcu świata

Spontan, słowo zaklęcie

Gdzieś dziś jedziemy? No… Nie byłam jeszcze w Mrągowie. Nie powiem, co przeczytałam 🙈😀 (To w Olsztynie) No to już byłam.Zakochałam się w tym jeziorze. Naprawdę. Bardzo I szczerze. Już tęsknię.Kurcze, właśnie takich bezsensów potrzebuję raz na jakiś czas. Wyskoczyć np. z 250km w jedną stronę, żeby… Nic. Żeby wyskoczyć. Popatrzeć w niebo i zieleń po drodze i gry kolorów budzącej się natury. Popiszczeć z … Czytaj dalej Spontan, słowo zaklęcie

Dla spokoju

„Świat się zmienił, a nikt nam nic nie powiedział” Gregg Braden.* Nie piszę, bo nie mam weny. Dużo czytam (potem podzielę się, co), pracuję. Obserwuję. Doceniam swoje miłości do różnych pasji i zajęć, bo to wentyle bezcenne. Pozbywam się kolejnych złudzeń. Ciężko nam przyznać, że jesteśmy w trakcie jakiejś naprawdę wielkiej zmiany. Naprawdę dużej. Takiej, której wyniku kompletnie nie da się oszacować. Naprawdę godzę się … Czytaj dalej Dla spokoju

Nad lasem, na wodzie. Kaszuby

Spontaniczne wypady są najlepsze, albo przynajmniej w czołówce spędzania czasu. A ja kochając różnorodność bardzo cenię sobie piękno prostoty i natury. Miasta też kocham, ale tym razem nie o nie chodzi. W naturze się najlepiej odpoczywa. To jest 100% dla duszy i serca. *** Kiedyś bywaliśmy na Kaszubach co weekend. Pamiętam czasy, gdy było tam bezludzie. Nawet w sezonie. Przez lata się zmieniło. Dobrze dla … Czytaj dalej Nad lasem, na wodzie. Kaszuby

Wolność w morzu rzepaku

Ciągle się wydaje, że lista #pierwszychrazów nie będzie rosła już w takim tempie, bo jednak… A tu proszę. Pierwszy raz w życiu przedzierałam się przez pole rzepaku (bardzo przepraszam właściciela, ale starałyśmy się być delikatne). Co za cudowne przeżycie. Jak chodzenie w basenie. Pachnącym rzepakiem, świeżym powietrzem i wśród szaleństwa dźwięków śpiewu ptaków. Przecudowne przeżycie. Szczególnie teraz… Magia oczywistych przyjemności z kontaktu z naturą. Nigdy … Czytaj dalej Wolność w morzu rzepaku

Berlin, Berlin…

Berlin wyszedł przez przypadek. Tzn. nie do końca. Po prostu po tym, gdy w drodze na Święta zrobiliśmy jednym ciągiem 1200km (z przerwami na jedzenie i jadąc dość przepisowo, wyszło jakieś 14 godzin ) i to też dlatego, że już bardzo, ale to bardzo chciałam już być z rodzinką a M. takie trasy nie robią, oznajmiłam, że na powrocie MUSI być przerwa z noclegiem. Bo … Czytaj dalej Berlin, Berlin…

Drahenfels, Niemcy

Dziś zabiorę Was na górę. Może nie wysoką, ale jednak z pięknym widokiem. Opis LINK: Drahenfels i Siedmiogórza . „Drachenfels (321 m n.p.m.) – najsłynniejsza góra obszaru i najdłużej chroniony obszar naturalny Niemiec. Na jej szczycie znajdują się ruiny zamku z 1138 r. Na szczyt wjeżdża Drachenfelsbahn – najstarsza kolej zębata w Niemczech wybudowana w latach 1881–1882.” Z mojego doświadczenia warto wejść na piechotę. Widoki … Czytaj dalej Drahenfels, Niemcy

Amsterdam, muzeum Van Gogha

Prezent świąteczny nr. 543: wizyta w Muzeum Van Gogha w Amsterdamie. Przyznam, że to był spontaniczny pomysł M. ale za to doskonały, bo on jakimś cudem wie ;), że kocham sztukę a Kwitnący migdałowiec Van Gogha jest jednym z moich ulubionych obrazów (w top 3, poza Pocałunkiem Klimta, oraz Śpiącą kobietą T. Łempickiej). Pobyt świąteczny u rodziny był dobrą okazją ze względu na odległość, żeby … Czytaj dalej Amsterdam, muzeum Van Gogha

Amsterdam, mały spacer

Chociaż głównym celem wyjazdu do Amsterdamu było Muzeum Van Gogha, to oczywiście szkoda byłoby nie przejść się chociaż chwilę uliczkami i oczywiście coś zjeść 😉 Na co trzeba zwrócić uwagę? Nie będę ukrywać: koszty. Godzina parkingu w centrum miasta jest najdroższa, z jaką się dotychczas spotkałam: 6 eur/h (uwaga, parkomaty nie wydają kwitów, wszystko odbywa się digitalnie i tak to też sprawdza straż miejska, a … Czytaj dalej Amsterdam, mały spacer