Jak się złościć? Poradnik ex złośnicy

Jestem żywiołowa. Oznacza to, że mam w sobie wszystkie żywioły i jak się rozbujam, to nie ma żartów. Inna sprawa, że już nie pamiętam kiedy się to bujałam. Nie oszukujmy się, ale pełna para emocji to wyładowanie baterii. Można bardzo sobie tym zaszkodzić. Już kij z innymi. Ale naprawdę łatwo spalić siebie. Ok, feniks się odradza, ale z wiekiem ma, szczerze mówiąc, wielki szacunek dla siebie samego. To nie cyrk i pokaz fajerwerków.

Faktem jest, że trzeba naprawdę bardzo dużo czasu ze mną spędzić, żeby mnie poznać z różnych stron. Doskonale wchodzę w życiowe role i np. masa ludzi ma mnie za opanowaną profesjonalistkę, opanowany i skupiony kwiat lotosu na tafli jeziora. Bo taka też jestem. Jestem kompletnie w swoim żywiole, gdy się dużo dzieje I trzeba załatwić sryliard spraw, wykonać milion telefonów i wysłać, przeczytać trylion maili. A ja w tym wszystkim totalnie skupiona.

Kiedyś, przed 2020 uwielbiałam w tym wszystkim jeszcze wyjazdy, spotkania, podróże, targi… Bogowie, jak ja kochałam jeść śniadanie w jednym miejscu, obiad w innym kraju, a kolację w jeszcze innym. Kocham ten mój świat technologii przyszłości… Zobaczymy, co czas przyniesie i jak będzie po pandemii.

No w każdym razie, jako wysokowrażliwiec, kochając wszystko, co jest dla mnie za bardzo, o co nie trudno, dość łatwo wewnątrz bujałam się między skrajnymi emocjami. Straszne to było. Tzn. Zajebiste I straszne.

Dużo, dużo pracy włożyłam w opanowywanie tego, zatrzymywanie tej lawiny emocji, które potrafiły rozlewać mi się po ciele i głowie w ułamku sekund. Podniecenie, które opisałam ostatnio, to ułamek bodźców. I co? I łatwo o przesadę. Iskry.

Nie było łatwo tego ogarniać, bo jak mi za dużo, to np. Wychodzę w połowie czyjegoś zdania. Albo wykrzykuję co myślę. Znając mnie jako łagodną i opanowaną można przeżyć szok. Właściwie jak o tym teraz piszę, to widzę, jakie to absurdalne. No ale tak. Taka byłam jeszcze kilka lat temu. Dziś robię to już tylko z premedytacją.

Nie żałuję ani sekundy, chociaż setki razy to po prostu odchorowałam. Migreny itd. kochają stres. Poważniejsze choroby też. Eldorado dla nich, czy tam Eskobar.

Dobrze. Co się dzieje, że lepiej kontroluję swoje emocje? Odczuwam je nadal z pełną akceptacją, żeby była jasność, chociaż bodźce się zmieniły diametralnie.

Co się zmieniło?

Wszystko. Czas pandemii wykorzystałam dogłębnie na rozwój duchowy. Jestem w totalnym procesie i im dalej, tym ciekawiej.

Kiedyś ślizgałam się po powierzchni. Nie miałam czasu na wnikanie. Na dziś jestem wg mnie samej o lata świetlne dalej.

Co mi to daje? Równowagę. Akceptację tego, co mnie spotyka. Odpuszczenie. Słuchanie swojego ciała. Co mi to daje? Komfort i wewnętrzny spokój.

Bardzo zgadzam się z definicją wolności, która mówi, że wolność to stan, w którym to my decydujemy o naszym wewnętrznym poczuciu, bez względu na okoliczności zewnętrzne. Brzmi może psychopatycznie, ale to tylko pozór.

Dla mnie taka sytuacja ma sens.

Kiedyś emocje mną szarpały jak łódką. Czekałam na flautę, żeby mieć spokój. Dziś pogoda nie ma żadnego znaczenia.

Pewnie, że miewam gorsze dni, że świat mnie zalewa ogromem wszystkiego, jak fala. Pewnie, że czasami się czuję, jak akumulator rozładowany na maxa. To mija. Wszystko mija. Wraca energia, zapał, dobre wibracje.

Uśmiecham się pisząc tę notkę.

Jak się złościć? Tak, żeby nie krzywdzić siebie i innych. Gniewać się, bo gniew jest energią, niech pomaga działać, ale nie krzywdzić. Wszystkie emocje są dla nas. Żeby z nimi żyć . Najważniejsza sprawa : kochać siebie. Gdy się kocha siebie, to wszystko zaczyna mieć swoje miejsce, czas i jest dobrze, właśnie wtedy, gdy ma być. Złość, radość, gniew, smutek, wszystkie emocje, gdy stoi za nimi ochronna miłość do siebie, to są tak bardzo zrozumiałe i plastyczne, że już nic więcej nie trzeba.

Jak się złościć? Właśnie tak. Zrozumiale. Czucie, rozumienie siebie nadaje sens wszystkiemu. Wszystko wtedy trwa tyle, ile ma trwać, jest tak intensywnie, jak ma być.

Pogoda nie ma znaczenia, ale jak jest tak pięknie wiosennie, jak było dziś, gdy Słońce świeci w twarz, grzejąc znowu cudownie, wszystko w koło kwitnie, kot przeciąga się leniwie na parapecie, to myślę tylko „chwilo trwaj”. Równowaga to luksus.

Raya

☯️

PS. Zdjęcie. No przepięknie kwitną te kwiaty w ogródku rodzinnym. Nie moim, ale i tak mi się podobają. Fajnie jest się pokręcić tu i tam, jak gdyby nigdy nic. 😉

3 uwagi do wpisu “Jak się złościć? Poradnik ex złośnicy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.