Wypijmy za błędy, czyli współpraca i życzliwość

Dlaczego warto być człowiekiem „w porządku”?

Mam koleżankę, która ma szefową. Szefowa, jak to bywa, też ma szefostwo, a że to duża firma, to jej szefostwo jest daleko. Gdy szefowa się myli, to opierdziela moją koleżankę i na nią zwala winę. Już naprawdę pominę ten prymitywny sposób zarządzania. Naprawdę żenada. Owszem, ostatnio pisałam o nie ocenianiu ludzi i tak myślę, ale idiotyczne i krzywdzące zachowania będę krytykować. Profesjonalista tak po prostu nie robi. Nie wyciera sobie twarzy za własne błędy pracownikiem. Ba, będzie tego pracownika bronił, nawet gdyby to on popełnił błąd, ale jak już kiedyś pisałam, sama jak tylko mogę reprezentuję ten rozwijający się sposób zarządzania, w którym trzeba mieć honor, jaja i zasady. Inne, niż kurczowe trzymanie swojego stołka i podcinanie innym skrzydeł, na wszelki wypadek. Moi szefowie też tacy są i to dla mnie jedna z najważniejszych wytycznych porządnej firmy. Bez pustych słów i misji bez pokrycia w rzeczywistości.

Ale dobrze, dlaczego dziś o tych błędach.

Ostatnie tygodnie mam.. Intensywne. Koniec roku taki dla mnie jest.

Okazało się, że w krótkim czasie popełniłam dwa dość bardzo kłopotliwe błędy. Moje błędy niestety mają to do siebie, że angażują masę osób i procesów. Jak ich brak pozwala na płynność. Więc popełniłam dwa trudne błędy. Byłam załamana. Naprawdę. Poczucie porażki mnie zmiażdżyło, bo narobiłam kłopotu naprawdę wielu osobom.

Jeden błąd, to dużo, ale dwa, to już katastrofa. Nie, nie ukrywałam, że to moje błędy (a moglam, bo odrwacanie kota ogonem to żadna sztuka). Postąpiłam od razu jak trzeba, żeby ich konsekwencje zminimalizować i skorygować. Tak, udało się. Udało się dlatego, że mogę polegać na ludziach. Kilka telefonów i każda z powiązanych osób zaoferowała mi od razu pomoc i zrozumienie, niektórzy mimo oczywistego zdenerwowania inni od razu z tonem „spokojnie, załatwimy to”.

Nie mogę wnikać w szczegóły, ale tak sobie pomyślałam, że to naprawdę tak bardzo ważne, jakim jest się człowiekiem w relacjach. Czy załatwia się sprawy z pozycji siły i władzy czy po prostu po ludzku. Ja wolę po ludzku. Nawet procesy mogą tak działać. Know how.

Współpraca, empatia. Proste prawdy.

Latem byliśmy w restauracji. Kelnerka przyniosła mi inne danie, niż zamówiłam. Spojrzałam na to, ale że nad tym daniem też się zastanawiałam, to nawet nic nie powiedziałam. Gdy prawie kończyłam, przybiegła kelnerka z moim daniem i przeprosinami. Powiedziałam, że nie ma problemu, bo to też było pyszne i gdybym dostała coś nie w moim smaku, to dałabym znać. Ale tak, jest ok. Moi współtowarzysze byli zdziwieni moją reakcją. Ja nie.

Nie robię problemów z niczego. Jestem cholernie asertywna, tylko jestem też człowiekiem. Nie, nie biorę tego, co popadnie i potrafię być nieprzyjemna, gdy są przekraczane pewne granice, szczególnie kultury komunikacji, ale to nie ma miejsca często. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Dopóki się szanujemy, to wszystko jest ok.

A nawet jeśli… Każdy może mieć gorszy dzień, tylko nie w postaci chamstwa i bezczelności. To jak z mówieniem, co się myśli. Wcale nie jest tak, że milczenie jest zawsze złotem. Jest wtedy, gdy ma sens. Gdy jest brakiem asertywności, to nie jest złotem. Można wszystko wyrazić, tylko to zależy od formy, relacji i okoliczności. Milczenie jest ważne, gdy jest ważne i potrzebne. Albo jak się nie ma nic do powiedzenia, to klasyk to już ujął prośbą o nie podejmowanie próby ujmowania tego w słowa. Proste.

Ale przyznam, że te moje błędy mnie strasznie zestresowały. Wieki, o ile nigdy dotychczas tak mi się nie zdarzyło w tym obszarze i naprawdę z jeszcze większą empatią będę podchodzić do cudzych błędów. Promis. Chociaż robię to od dawna, to chcę jeszcze bardziej. I od dawna kocham pomagać gdy tylko mogę, to też tym bardziej chcę mocniej.

A dziś dziękuję wszystkim, którzy mi pomogli zapobiec skutkom tych błędów i z nich wyjść, a mogło być naprawdę niedobrze.

Bardzo często trafiam i trafiałam na ludzką życzliwość. Bardzo ją cenię. To jedna z takich życiowych poduszek bezpieczeństwa.

Może dlatego żyję z taką ufnością do świata. Zawsze ktoś jest, kto pomoże.

I tego mogę nam and wszystkim życzyć. Szczęścia do ludzi i relacji. Życie jest wówczas naprawdę lepsze. Nawet w trudnych czasach, gdzie za przeproszeniem, obecne czasy na skali moich trudnych czasów są gdzieś 4/10 (bardziej uderzała np. śmierć bliskich, czy choroby, albo wszystko razem). Naprawdę bywało o wiele, wiele gorzej. Teraz jest mi „tylko” dziwnie pod wieloma względami. Kwestia podejścia. Ale wiem, że dla wielu ludzi to pierwszy raz. Oby minął. Wszystko mija. Oby przetrwać I znaleźć płynnie dobre rozwiązania. Trzymam mocno kciuki za tych, którzy dostają w kość. Za innych też. A co. Dużo ciepła. No i jeszcze, na ile się da, dystansu i humoru. Tego to zawsze. Uśmiechajmy się. Szczególnie teraz, gdy tylko oczami się to wyraża. Uśmiech koi, albo wkurza, ale raczej koi 😉 Do mnie możecie się uśmiechać, bo ja to kocham. Jak się człowiek do mnie życzliwie uśmiecha, to mi się ciepło na serduchu robi. No kocham.

Zdrowia i życzliwości życzę

Raya

PS. Bardzo mi się ten nowy, nie wiem który w moim życiu, nick podoba. Powstał z miłości do Słońca, gdy teraz za nim najbardziej się tęskni wyczekując wiosny.

Zdjęcie : nie lubię piwa, ale to piwo to historia sama w sobie. Zbieram punkty do podsumowania roku i to jeden z ważnych dla mnie.

Wracając jeszcze do tej szefowej mojej koleżanki… Ciekawa jestem, czy tacy ludzie miewają już na tej swojej wymarzonej emeryturze, wywalczonej na łzach poniewieranych pracowników, czy miewają refleksję, że chyba zachowywali się zbyt… Ale nie wiem. O syndromie Jobsa, jak to nazwałam swego czasu, pisałam. To chyba tylko czasy mogą zmienić I inna świadomość.

Jak tam święta? Składacie życzenia? O właśnie! Jeden ze znanych ekspertów dobrych manier nawołuje, żeby nie składać życzeń świątecznych, bo czasy są trudne I nie wypada. No to pozwolę sobie z Panem ekspertem się nie zgodzić i tym bardziej myślę, że życzmy sobie jeszcze więcej dobrych emocji, przeżyć i myśli i good vibes only.

Dużo!

Slow life. Doceniać oczywiste.

5 uwag do wpisu “Wypijmy za błędy, czyli współpraca i życzliwość

  1. Prowadziłem długie rozmowy z osobami z korporacji gdzie destrukcyjne i stresogenne sytuacje są na porządku dziennym. Duże korporacje wręcz zręcznie żonglują i wysoko sobie cenią osoby na wysokich stanowiskach o takich zachowaniach i z takim predyspozycjami. Często jest to polityka firmy.
    Coś Ty EmElka odwaliła. Poproszę na priv (jestem ciekawy jak diabli).
    Pozdrawiam, Jarek

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiem mój drogi, jak to wygląda. Pracowałam kiedyś w dużych firmach, wiem jaka jest psychologia korporacji. Naprawdę czekam na zmianę świata. To się już dzieje. Skuteczność w biznesie można budować na różne sposoby.
      Co odwaliłam? Trafił do mnie problem w krytycznym już czasowo momencie. Zanim wykonałam jakiś ruch poszukalam przyczyny, źródła. Okazało się, że to ja popełniłam błąd. Namierzając to jednak mogłam od razu wdrożyć skuteczny plan działania. Na szczęście, to o czym pisałam, zadziałała współpraca. Szczerość też pomogła. Zatrzymałam skutki jeszcze w porę, a udało się wszystko rozwiązać. Był stres, ale zupełnie inaczej poszło działanie. Gdybym zagrała klasycznie, nie mówiąc o zatajeniu źródła, albo szykania innych, nieprawdziwych przyczyn, zrobiłabym dużo szkody wielu procesom i ludziom. I jeszcze więcej stresu. Nikt by nie wygrał. A tak wyszło pomyślnie i w terminie. Więcej na privie też nie podam. Kadra zarządzająca to powinien być też przykład i wsparcie a nie tylko wymogi i oczekiwania. To nie jest łatwe dla ego czasami, pozornie. Powiedzieć „przepraszam, to mój błąd, zrobiłam go w tym miejscu, dlatego teraz trzeba to i to, proszę o pomoc” jest oczyszczające i skuteczne. Oczywiście, jeśli właśnie ma się dobre relacje z ludźmi.
      Pozdrawiam Jarku 🤗

      Polubione przez 1 osoba

  2. Wspaniały artykuł. Dwie wartości, życzliwość i wzajemność, jakże oczywiste i budujące . Twórzmy światy na takich fundamentach a nie runą 🙂
    Mimo, że piwa nie pijam to ta grafika jest mi bliska, zawiera w sobie ogrom wiedzy 🙂
    Szczodrych Godów!
    Pozdrawiam serdecznie 😊

    Polubione przez 1 osoba

  3. Kochana Pani Dyrektor! ( chyba mogę tak powiedzieć…).
    To brzmi tak pięknie, że trudno uwierzyć.
    Ale brzmi też kojąco i uspokaja. Dlatego świetnie że piszesz takie artykuły. Przejdą do klasyki gatunku.
    Rzeczywistość pokazuje wiele opisanych negatywnych przypadków, chciało by się powiedzieć – pomiatanie pracownikami, mniej lub bardziej subtelne, to standard. I nie sądzę, by na emeryturze te byłe szefowe stać było na refleksję – na ogół są zbyt butne .
    Serdecznie pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.